piątek, 14 lutego 2014

Pizza (i moja pierwsza randka)




Moja pierwsza randka była... jednostronna. A to oznacza tyle, że ja szłam na randkę, a moi „partnerzy” o tym nie wiedzieli.
W późnej podstawówce przeczytałam „Anię z Zielonego wzgórza” i postanowiłam znaleźć sobie osobistego, polskiego Gilberta. Szybko umówiłam się z kolegą na pizzę i we czwórkę (dwie parki) umówiliśmy się po południu w fast foodzie.
Tydzień wcześniej zrobiłam sobie pranie mózgu. Mam starszą siostrę, więc dostęp do Bravo, Trzynastki i innych gazetek nie był specjalnie utrudniony. Dotarłam nawet do całej listy rzeczy, które należy zrobić na 7 dni przed randką (!)
Ominęłam wszystkie rady o oczyszczaniu twarzy oraz odświeżaniu koloru swoich włosów (tak, tak, wszystko w czasopismach dla nastolatek!). Wybrałam sobie ubranie, kupiłam dodatki, dzień wcześniej zrobiłam próbny makijaż i zgodnie z poradnikiem ćwiczyłam przed lustrem miny. Oczywiście, robiłam cuda, żeby wyglądać naturalnie, bo wyczytałam, że „przede wszystkim należy być sobą” (po wizycie u fryzjera, kosmetyczki, stylisty i buk wie kogo — BĄDŹ SOBĄ!)
W końcu wybił dzień zero. Nie myślcie jednak, że zostałam sama! O nie, gazeta na to także była przygotowana! Można było sobie zabrać ją do łazienki i poczytać rady typu: „przed randką umyj, stopy, pachy, następnie zęby. Pamiętaj, żeby po ich umyciu już nie jeść!”
Na miejscu okazało się, że to, co my nazywałyśmy randką, dla chłopców było okazją do zjedzenia całej pizzy za połowę ceny. Dla nas nie, bo w poradniku było (jak byk!) napisane: „zamów coś, co możesz ładnie zjeść”. Wróciłam do domu głodna, zniesmaczona wszystkimi samcami i mocno zawiedziona.
Później, siostra uświadomiła mi, że kiedy chodzisz na randki, to powinnaś się też całować, trzymać za rękę itd. To mnie szok… w końcu chłopcy byli wtedy obrzydliwi i wyjątkowo głupi :)
Odechciało mi się randek na długie lata.
Teraz, kiedy ścieram ser do własnoręcznie zrobionego placka, zawsze przypominam sobie swoje pierwsze miłostki. i wciąż nie mogę się nadziwić, że jakakolwiek pani redahtór przepuściła w pismach młodzieżowych takie pranie mózgu.

Przepis na 4 porcje:
ciasto
2 szklanki mąki pszennej, typ 500 (300 g)
20 g świeżych drożdży
1 płaska łyżeczka cukru
½ szklanki letniej wody
2 łyżki oliwy
½ łyżeczki soli
Wodę wlać do półlitrowego garnuszka, wkruszyć drożdże, dodać cukier i łyżkę mąki, wszystko dokładnie wymieszać. Zostawić w ciepłym miejscu na kilkanaście minut* (aż drożdże zaczną pracować, podniosą się i zaczną pienić).
Do szerokiej miski przesiać mąkę, zrobić w niej „dołek” i wlać drożdże. Delikatnie zarobić, wlać oliwę. Wyrabiać przez około 10 minut aż będzie elastyczne. Jeżeli ciasto będzie zbyt suche, dolać odrobinę oliwy.
Wyrobione ciasto przykryć czystą ściereczką i odłożyć w ciepłe miejsce** na dwie godziny (albo aż podwoi objętość).
Po tym czasie rozwałkować ciasto na cienki, centymetrowy placek (albo prostokąt), posmarować sosem pomidorowym, ułożyć dodatki, zawinąć krańce ciasta i piec przez 15–20 minut w temperaturze 220 C.
* Ja położyłam garnek w misce z ciepłą wodą i przykryłam. Ale wystarczy ciepłe miejsce — obok kuchenki, grzejnika, pod kocem.
** Jeżeli nie znajdziecie takiego miejsca w domu, rozgrzejcie piekarnik do 30 C i zostawcie tam miskę na 2 godziny.

sos pomidorowy
puszka pomidorów (400 g),
½ małej cebuli,
olej (do smażenia)
sól, pieprz, oregano, bazylia
Cebulę pokroić w piórka, zeszklić na oleju, dodać pomidory. Zagotować, wsypać przyprawy i gotować przez 15 minut.

dodatki
200 g żółtego sera (u mnie gouda)
inne ulubione dodatki (u mnie kukurydza, groszek, dodatkowe oregano, szynka)



A Wy jak wspominacie swoje pierwsze randki?

11 komentarzy:

  1. Pizza wyglada mega smakowicie, a wykonanie zdaje sie byc banalnie proste :)
    Najbardziej chce mi sie smiac na wspomnienie o calowaniu wlasnej reki w celu nauki przed pierwszym pocalunkiem ;) hahaha

    zapraszam na mojego nowo powstalego bloga
    www.bogotowackazdymoze.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam jeszcze wersję z pomarańczą :)

      Usuń
  2. ale się uśmiałam, a najbardziej z porad mądrych gazet. Trudno uwierzyć, że to naprawdę istnieje :-) pizza wygląda bardzo smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
  3. mmm... wygląda pysznie...
    Nabrałam ochoty na pizze :D

    Ja swojej pierwszej randki w życiu nie pamiętam zupełnie... Chyba nie przywiązywałam do tego uwagi :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze jak czytam Twoje wstępy, uśmiecham się jak głupia do komputera z myślą "mam tak samo" :D Strach pomyśleć kim bym była, gdybym w porę nie przestała brać rad z "13" na serio ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje ryzyko, że byłabym najgłupszym dzieckiem na świecie :D

      Usuń
  5. Ja chyba też czytałam ten numer bravo girl, pamiętam że było coś o zamawianiu czegoś co nie chlapie, co można ładnie zjeść np. małe pierożki czy coś tam... :P chociaż w sumie w każdym numerze tych szmatławców były takie głupoty :D
    Nie ma to jak pizza! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Porady dotyczące randek to tylko mały pikuś albo preludium. Jak się czyta pełne porad artykuły dotyczące dalszego życia (relacje damsko-męskie, małżeństwa, rozwody, ciąże) to ręce opadają ;). Już lepiej sobie niespiesznie upiec pyszną pizzę we własnej kuchni, bez tego steku bzdur wokół :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo smakowita pizza. Namieszałaś mi trochę w głowie i teraz już sama nie wiem jak odróżnić randkę od spotkania na kawę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm... Nie pamiętam swojej pierwszej randki... Pamiętam swoją pierwszą randkę z C. - poszliśmy do restauracji, włożyłam moją pierwszą ołówkową spódnicę i C. był zachwycony faktem, że pan przy stoliku obok prawie spadł z krzesła, bo tak się wykręcał, żeby obejrzeć moje walory, jak szłam do toalety. Hmm... Czy tak powinna wyglądać pierwsza randka...? Nie wiem. Ale przynajmniej oboje wiedzieliśmy, że jesteśmy na randce ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...