Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mango. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mango. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 kwietnia 2014

Jajka faszerowane mango (nazikuchnia)


 
obrazek zastępczy z painta, bo pomysł genialny a zdjęcia nie ma
Przepis powstał w ramach wspólnego gotowania. Inne jajka znajdziecie u: Mirabelki, Martynosi, Ani, Peli i Sianka. Wszystkie przepisy są rewolucyjne i wspaniałe. Polecam :)
A teraz, do kuchni nazistowskiej, raz!

— Wiera, przy blogerkach kulinarnych to ciężko jeść. Jeszcze zamówisz coś i nie będziesz wiedzieć jak ugryźć żarcie, które dostaniesz.
— Nie, spoko, my nie wychodzimy z domów, same musimy gotować a jedzenie ostryg to widziałyśmy tylko w internetach. Gorzej jak nie będziesz rozróżniał pietruszki i kolendry.
— ...
Niewinny wyraz twarzy sugerował, że jednak nie jest w stanie odróżnić. Cóż, pewnie ja też bym nie potrafiła, no ale jestem kulinarą, nie mogę się przyznać. Oko w oko ukrywam moje kuchenne niedociągnięcia bardziej niż prawdziwy rozmiar stanika w czasie randki.

poniedziałek, 10 marca 2014

Napój z mango (5 ekstremalnych sąsiadów)



Sąsiedzi są... jacy są. Kiedyś to jeszcze przeciętnie było ich tylko dwóch albo trzech, ale...  stała się światłość i wybudowano bloki. Dzięki temu możesz (jak ja) cieszyć się urokami posiadania co najmniej 10 najbliższych sąsiadów!
Większość sądzi, że głośne uprawianie seksu czy słuchanie beznadziejnej muzyki to jedyne objawy kiepskiego sąsiedztwa. Pewnie tak i tak, ale w moim bloczku jest mnóstwo innych typów umilających życie:

poniedziałek, 17 lutego 2014

Bez pieczenia: tarta z limonkowym curdem


Dzisiaj przepis podwójnie urodzinowy. Jakiś czas temu mentalnie przekroczyłam magiczną 16-stkę, a moje ukochane dziecko (tak, tak, słodkie i rozkoszne Jedz mnie!) ma 2 lata!
Przepis na tę tartę to kwintesencja tego, co uwielbiam robić na tym blogu. Bez piekarnika to moja ulubiona seria i gdybym była mniej leniwa, spod moich rąk wychodziłyby pierdyliardy ciast niewymagających pieczenia.
Nie robię tego także z obawy o swoje biodra :)
Więc, jeszcze raz! Sto lat, sto lat — dla mnie i mojego bachorka.
Tartę z użyciem dowolnych cytrusów zrobił też Mops w kuchni.

wtorek, 15 października 2013

Dressing mango (+ historia o pluskwie, co pluskwą nie była)

Przeżyłam traumatyczne chwile. Przeczytanie komentarza pod wcześniejszym postem dziwnie zbiegł się z małym robaczkiem, którego miałam okazję ubić
w, olaboga, swoim pokoju.
Wybitnie leniwym zacytuję:
"Uważaj, żeby meble z takich graciarni nie sprowadziły ci do domu jakiegoś robactwa, najlepiej czymś przetrzeć co nie zniszczy mebla. Często się o tym słyszy, że meble z niewiadomego pochodzenia mogą zapoczątkować jakąś plagę, piszę o tym, bo sama przez to właśnie przechodzę, i jest to gorsze niż remont! Ja remonty lubię, przynajmniej jest ciekawie :):)"
I właśnie w tym momencie zauważyłam sporego owada. Ciut ponad centymetr, czarne, że skrzydełkami. Przyleciało sobie na ścianę, łaziło w górę i w dół...
I nagle... KLAPS!
Robak rozmaślony na ścianie, idę ucieszona myć kapcia. Ale wokół śmierdzi... zgniłą kolendrą. Kiedyś, w wyjątkowo obskurnym motelu ubiłam pluskwę i to był dokładnie ten sam zapach. Od tej pory nie jestem uczulona na zapach liści kolendry.

piątek, 16 sierpnia 2013

Chutney z mango (degrengolada XXI wieku)



Żyję w czasach, w których nie muszę się bać. Nie ma wojny, nie ma wojska na ulicach, nie ma politycznych tyranów. Nie tylko nie obawiamy się łapanek i nie musimy przenosić tajnych informacji — nie boimy się też najazdu zbawionych rycerzy, którzy w "imię Chrystusa" gwałcą i palą wioski. I którym odpuszczone są wszystkie grzechy, bo imię Chrystusa zobowiązuje.

piątek, 11 stycznia 2013

Z awokado czy z awokadem? Guacamole z mango!


Dzisiaj pomogę Wam rozwiązać trudny problem językowy. Rozchodzi się o awokado. Dotąd, na tym blogu traktowałam go jak rzeczownik, który nie odmienia się przez przypadki.
Po dzisiejszym dniu zaczęłam mieć wątpliwości. Jak wszyscy pewnie wiedzą, aktualnie taka ze mnie polonistka jak z jajka kura i nie spuszczam się nad niektórymi problemami (dobrym przykładem może być tutaj interpunkcja, która u mnie leży, kwiczy i błaga o dobicie).
Ale, jak już się wybrało studia, to słucha się o różnych pierdołach. Dzisiaj, na zajęciach o pięknie brzmiącej nazwie (kultura języka polskiego, mianowicie) uświadomiono mi, że powinnam awokado odmieniać.
Dlaczego?
Już spieszę z wyjaśnieniem. Polski język już tak ma, że rzeczowniki odmienia przez przypadki. I mamy różne rodzaje, i liczby, co daje milion pięćset końcówek, których używamy z gracją, chociaż niezbyt świadomie.
I tak, jest sobie w naszej polszczyźnie rodzaj nijaki, oraz superświeże zapożyczenie, a więc TO awokado. Teoretycznie, jeżeli w zapożyczeniu jest możliwość odmiany, to naszym psim obowiązkiem jest go odmieniać. Tak jak rondo, chomąto i pewnie parę innych, lepszych przykładów. Tylko mango nie chce mi się do tego wszystkiego dopasować, bo z mangiem nie brzmi dumnie.
Ale, pomimo tego, wzywam: Polacy, do boju! Z awokadem i mangiem język ojczysty iść szerzyć!

piątek, 7 września 2012

Chlebek bananowy z mango




Ostatnio zrobiłam sondę wśród znajomych i doszłam do zaskakujących wniosków. Miałam chandrę, bo siedziałam w domu i nic nie robiłam. A wtedy... większość przepytanych  myślała, że cały czas gdzieś jestem, ruszam się i się nie nudzę.
I tak chyba ma każdy. Wchodzę na facebooki, blogi, a tam cały czas nowe statusy, zdjęcia z imprez, wyjazdy, przepisy. Myślę sobie wtedy: "kurczę, ale fajne życie, cały czas w ruchu". I nie zastanawiam się nad tym, że oni też muszą mieć czas, żeby to napisać. Muszę przyznać, że poczułam się podniesiona na duchu, kiedy odkryłam, że każdy prowadzi takie nudne życie.
A teraz, po nudnym wywodzie... propozycja na powoli nadchodzący koniec lata: chlebek bananowy z mango (bez cukru). Bez słodzenia i bez ściemy :)

środa, 28 marca 2012

Kurczak w kokosowej panierce z mango

Spokojnie, już niedługo zmęczę się tym kurczakiem z owocami. Tak naprawdę miałam wielką ochotę na kurczaka w granatach, ale nigdzie nie mogłam znaleźć tych owoców.

Chciałam zrobić jakieś miłe danie na dzień spędzony w całości, tylko i wyłącznie z Najlepszym z mężczyzn. Kiedy mój pierwszy pomysł runął (z braku składników) musiałam szybko wymyślić coś nowego. Niezbyt ciężkiego, bo wiadomo, że to zabija nastrój. Słońce świeci, ptaszki śpiewają i serce roście patrząc na te czasy... Karaiby! Niektórzy twierdzą przecież, że to raj na Ziemi :).
A żeby było bardziej egzotycznie ryż podałam w skorupie orzecha kokosowego. Bardzo ładnie to wyglądało.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...