sobota, 5 stycznia 2013

Projekt "dieta cud". Dzień pierwszy.




Banany i mleko już mi w ogóle nie wchodzą i prawdopodobnie jutro wyrzygam wszystko jeśli wepchnę w siebie nową szklankę mleka
Dietę zaczęłam od wyprawy do sklepu. Rano zawsze jem śniadanie, więc dzisiaj, kiedy nie miałam żadnych produktów, które mogę jeść, poszłam z kretyńskim wyrazem twarzy, zgięta w pół do sklepu, wrzuciłam kiść bananów, poprosiłam o mleko i szybko zmyłam się do domu. Od wejścia rzuciłam owoce na stół i zrobiłam sobie śniadanie. Taa... śniadanie niby, a tutaj brak chleba, płatków, mąki. Kurwa. Postanowiłam nie myśleć o tym, bo reszta posiłków nie jest dla mnie zbyt ważna i byłam przekonana, że zapomnę szybko o brakach w odżywianiu (co się oczywiście nie stało, bo jak, kurwa mać, zapomnieć o tym, że jest się niedożywionym?!).
Przyznaję, że dieta najbardziej ucieszyła fretkę, która oddałaby pewnie cały swój tygodniowy zapas żarcia za banany, mleko i ogórki. I wyszło na to, że nie dość, że jem głodowe porcje to jeszcze muszę się dzielić ze zwierzakiem. Co za życie...
Żeby wszystko było jak należy wprowadziłam kilka ulepszeń do diety. Po pierwsze, nie mam zamiaru zdychać na diecie bez zębów, więc mleko jest pełnotłuste. Będzie więcej witamin.
Po drugie: jak powszechnie wiadomo Japończycy nie używają przypraw (no może poza jakimś octem i syropem sojowym), więc moje banany są przyprawiane wszystkimi przyprawami oprócz soli i cukru. Ostatni punkt to... brak wody. Nie będę piła zimnej w czasie zimy, więc piję herbatę i zioła.
Do rzeczy!
Postanowiłam się zagłębić w temat diety bananowej... wiecie, że to nie jest dieta odchudzająca, ale "oczyszczająca"? Oczyścić to może nerka albo wątroba, ale nie banany z mlekiem. Nie bądźcie, do cholery, naiwni, nie ma czegoś takiego jak oczyszczenie organizmu. Możecie przestać pić alkohol i wątrobę sobie ziołami regenerować.
Więcej! Taki sposób odżywiania się ma być odpowiedni dla osób z problemami żołądkowymi. No tak, już widzę jak ludzie, którzy mają dziury w przewodzie pokarmowym głodują i piją mleko (mleko!).
Zostały mi jeszcze dwa dni diety wysoce monotematycznej, więc… wielkim problemem jest urozmaicenie posiłków. Staram się jak mogę, ale moje dzisiejsze śniadanie to banan zmiksowany z mlekiem, na obiad banan pokrojony popijany szklanką mleka, a kolacja — banan pieczony z cynamonem i mleko.
Chciałabym jutro zjeść coś ciepłego na obiad. Macie jakieś pomysły?

10 komentarzy:

  1. Na obiad zupa mleczna z banana. Powodzenia - ja bym się nie katowała, ale lubię patrzeć jak się inni męczą :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Może banany z mikrofali z sałatką z zimnych bananów :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam jak byłam kiedyś na diecie owocowej przez tydzień. Też miałam ten problem, że chciałam zjeść coś ciepłego :) Ale w końcu na nic nie wpadłam. Także chyba nie pomogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pieczony banan w piekarniku z masą cynamonu?

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie diety są idiotyczne i bezsensowne. Ani to smaczne, ani przyjemne, ani skuteczne. Więc nie widzę celowości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o to mi chodzi. Nie ma celowości, a ja nie mam problemów z wagą. Dlatego, tak naprawdę... wszyscy czekamy aż przytyję.

      Usuń
  6. spróbuj jutro odstawić banany to trzeciego dnia smakują dużo lepiej ;) byłem kiedyś na podobnej diecie i potwierdzam, że działa, brak apetytu tak nie doskwiera jak masz 39 stopni gorączki

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj moja biedna :D Ja bym nie wytrzymała, albo klęła na wszystko i wszystkich.
    Na obiad zjadłabym pieczonego banana, jak już olala radziła. Albo go skarmelizowała. Chociaż w mleku nie da się karmelizować...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...