Wiem, wiem. Marcepan robi się z blanszowanych migdałów z dodatkiem olejku migdałowego. Mój marcepan nie ma ani jednego, ani drugiego. Orzechy migdałowe (ze względu na zawartość mojego portfela) mają skórkę. W dodatku nie miałam pod ręką żadnego olejku. Tym bardziej migdałowego :)
Ale ma inne zalety — jest to marcepan ze zmniejszona ilością cukru. A, ponieważ był dla mnie za słodki (mimo redukcji cukru) wlałam w niego sporo soku z limonki. I tak, obrzydliwie słodki deser w tureckim stylu zmienił się w dodatek do kawy, który ujął nawet moje podniebienie — odzwyczajone od zbyt dużej ilości słodkiego smaku.
No i Najlepszemu też smakowało :)