Jak już pisałam ozdabianie ciast nie jest moim ulubionym zajęciem. Jestem niesamowicie niecierpliwa. Kokosowo-czekoladowy Pikachu to dla mnie poziom hard. Nie użyłam lukru plastycznego, bo jest okropny w smaku.
Ciasto było prezentem dla Najlepszego z mężczyzn (tak, jesteśmy z pokolenia pokemonów). Nie chciałam ryzykować, więc zrobiłam ciasto już wypróbowanego przepisu z "moich wypieków". Dorota ma racje: jeżeli lubicie bounty polubicie to ciasto. Jestem przekonana, że szefowie "Mars Incorporated" wymyśliliby właśnie takie ciasto jeśli chcieliby zrobić "bounty kanapkę" :)
Uwaga! post jest długi, bo opisałam wszystko krok po kroku.
I... sto lat!
Składniki na blachę o wym. 23x23cm:
60g mlecznej czekolady
50g kakao
200ml gorącej wody
145g mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
20g cukru trzcinowego
30g białego, drobnego cukru
60g masła*
2 jajka
1 szklanka mleczka kokosowego
Czekoladę połamać na małe kawałki, umieścić w naczyniu żaroodpornym, wsypać kakao. Zalać wszystko wodą i dokładnie wymieszać.
Wymieszać proszek do pieczenia i mąkę w drugim naczyniu.
Cukry utrzeć (mikserem) z roztopionym masłem. Wbić jajka i każde ubijać minutę.
Do masy jajecznej wlać czekoladę i mleczko kokosowe. Ja zrobiłam nieostrożnie i ciasto wyszło dobre, więc nie musicie przesadzać z delikatnością.
Do mokrych składników dodać suche i wymieszać (tak jak muffinki, do połączenia się składników). Piec w 180 C przez 45 minut, do suchego badyla.
*W oryginale jest 90g. nie dałam więcej, bo nie miałam tyle masła w domu. Ale ciasto wyszło :)