Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fasola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fasola. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 marca 2014

Różowa pasta (czy wizyta u ginekologa to zdrada?)

Dzisiaj temat kobiecy. Ginekolog! Lekarz jak każdy inny a wywołuje pięć razy więcej emocji. Cytologia to trauma? Czy chodzenie do ginekologa to już zdrada? Tak, takie rzeczy znalazłam w internetach!
Matka pyta się, czy iść z dzieckiem do ginekologa. Forum wrze:
Współczuję dzieciakowi. To najgorsze co może być jak jesteś dziewicą.
Autorko chcesz rozwalić dziecku psychikę?????? Idź z nią, ale nie zgadzaj się na to by jej między nogi zaglądała. Maja na to przyrządy i sposoby. Dorośnie do tego wieku, że sama pójdzie. Zadbaj o to.
Tak. Też twierdzę, że mniejszą traumą dla dziecka będzie łażenie z infekcją przez pół roku.

sobota, 10 sierpnia 2013

Fioletowa fasola w klasycznej wersji (i inne zdziwienia)


Czy wiesz, że?
Węże potrafią nieźle śmigać w rzece. Wielkim zdziwieniem było, kiedy znajomy stwierdził: "no, węże w rzece to nie jest taki rzadki widok".
Cóż, może jestem jeszcze za bardzo miejska, ale gad pod wodą wywołał u mnie szok. Przecież to znaczy, że pływając w czystych, bystrych potokach możemy czołowo zderzyć się z zaskrońcem. Dobrej zabawy :)
Drapieżne ptaki potrafią złapać małego ptaszka w locie. Ba! potrafią zabić nawet całkiem spore zwierzę, jak, na przykład, gruby kot.
A teraz zdziwienie kulinarne! Są purpurowe marchewki, żółte rzodkiewki, niebieskie ziemniaki. Jest też fioletowa fasola szparagowa. Odmiana nazywa się chyba "mamut" albo inny dinozaur. 
Szczerze polecam, bo to najlepsza fasola jaką jadłam. Kupiłam ją tylko dla genialnego, fioletowego koloru (który niestety zmienił się na pospolicie zielony podczas gotowania) i byłam głęboko przekonana, że oddam ją mojej mamie. 
Ale nie! Była genialna, bez łyka i z genialnym, delikatnym smakiem.
Nie chciałam kombinować, więc zrobiłam fasolkę w absolutnie klasycznej wersji — z bułką tartą. Dokoksiłam fasolkę odrobiną curry w proszku, ale, obiecuję, to jedyne udziwnienie.

Składniki na 2 porcje:
500g fasoli
4 łyżki bułki tartej
1/2 łyżeczki przyprawy curry
2 łyżki masła
szczypta soli
Fasolę dokładnie umyć, odkroić niejadalne końcówki i ugotować w słonej wodzie (fasolka powinna być "al dente").
Masło rozgrzać na patelni, usmażyć na nim bułkę tartą, doprawić curry.
Podawać wymieszane z fasolą.

czwartek, 21 marca 2013

Zupa kukurydziana (+ przychodnia, miejsce spotkań)


Narzekałam wszystkim na to, że zima trzyma, warzyw coraz mniej (a jak są to drogie i obrzydliwe). No i stało się, w końcu zachorowałam.
Poszłam do lekarza i zrobiłam sobie bardzo rozgrzewającą zupę. Gardło nie pozwala mi wydobyć więcej niż 10 słów, więc diagnoza była szybka, a i w poczekalni było mało osób, bo taka pogoda zmusza do chorowania w zaciszu domowym.
Atmosfera wokół szanownych doktorów i innych ludzi w kitlach przypomniała mi, że dwa lata temu często trafiałam do różnych przychodni. I nie byle jakich, bo zazwyczaj zdrowia psychicznego. O tak! Tam to dopiero była impreza! I się spotykało osobistości!
Nieroby z depresją, którzy potrzebowali tylko renty na chorobę psychiczną (bo to super opcja. Na komisji nie mogą wykryć!) Większość użalała się nad swoim życiem i właśnie takich lubiłam najbardziej. Szczególnie pana, który pastwił się nad swoją rodziną i po trzydziestu latach odkrył, że to nie jego wina! Tylko mu się w mózgu poprzestawiało w dzieciństwie. Pan agresywnie żądał rozgrzeszenia i dostawał je, ale tylko od swojej terapeutki. Biedactwo…
Zabawnie też było z małolatami. Ale nie takimi jak ja, tylko tymi, w których jeszcze hormony buzowały. Dzieliłam ich na dwie grupy: agresywną i pasywną. Ci pierwszy rozpieprzali nos kolegom z klasy, a podczas sprawy sądowej bronili się zaburzeniami psychicznymi. Matki delikwentów w gorącej wodzie kąpanych, przyłaziły, spowiadały się i płakały już w poczekalni, bo "to w gruncie rzeczy dobre dzieci są".
Grupa „pasywna” była oblegana przez dziewczynki. Kilka lat temu nazywano by je emo. Smutne, skrzywdzone, niezrozumiane. Zazwyczaj z dobrych, katolickich rodzin. Możecie mówić, że ściemniam, ale naprawdę spotkałam laskę, której problemem było to, że rodzice zmuszali ją do chodzenia do kościoła. A ona nie wierzyła. I przez to miała myśli samobójcze.
Zdarzały się również osoby, które przychodziły, bo nie miały się komu wygadać. Byli wariaci z krwi i kości. Byli przyszli samobójcy, niedoszli mordercy.
Podobno widywano tez matki-wariatki, despotyczne, przyprowadzające swoje zdrowe dzieci (bo mają złe stopnie).
Przychodnia to taka mała diagnoza społeczeństwa. Aż dziwne, że socjologowie nie prowadza badań w takich miejscach.
A po wizycie u lekarza, po trudach społecznych w poczekalni, dobrze zjeść coś pożywnego!

sobota, 4 sierpnia 2012

Vegetarian english breakfast

Miałam ochotę na porządne śniadanie, bo następną szansę na posiłek widziałam za 12 godzin. 
Z drugiej strony nie zjem tradycyjnego angielskiego śniadania, bo jest... troszeczkę nie w moim stylu. Kompromisem jest wegetariańska wariacja na temat. Naprawdę smaczna, choć sporo z nią zachodu. Ale, w niedzielny poranek, kiedy nigdzie się nie spieszycie, to czemu nie?
A teraz anegdotka z wczoraj: potrzeba matką wynalazków, więc podczas spaceru po ulicy Piotrkowskiej odkryłam genialny sposób na pozbycie się ankieterów: 
Amnesty International: Dzień dobry, jesteśmy wolontariuszami Amnesty International...
Ja: Dzień dobry, tak, oczywiście, ale nie mam skończonych 18 lat...
WWF: Dzień dobry, jesteśmy wolontariuszami...
Ja: Dzień dobry, ale nie mam skończonych 18 lat...
Pijak z bramy: Dzień dobry, da paniusia na piwo?
Ja: Ale ja nie mam skończonych 18 lat...
Pijak: Ale to nie potrzeba.
Ja: Ale ja nie mam skończonych 20 lat...
Pijak: No to na jedzenie niech da paniusia... (zastanowił się chwilę) no, chyba, że przed 
osiemnastką się nie je...

piątek, 25 maja 2012

Jajecznica z kukurydzą i fasolą



Czerwiec jest zły. Odkąd pamiętam zawsze w czerwcu moja cierpliwość się kończy. Pewnie to przez to, że od października przez 10 miesięcy spędzam czas z setką ludzi, którzy łażą, mówią, krzyczą, wymachują łapami i robią jeszcze inne rzeczy, które są bardzo męczące. Jakby nie mogli spokojnie usiąść na dupach i się nie odzywać.

O, mało tego. Ostatnio, niestety, dotarło do mnie, że ludzie w grupie nie myślą. No, bo rozmawiam z taką jednostką i wszystko jest w porządku. A wystarczą jakieś facebooki, ogłoszenia grupowe, zajęcia i, całkiem normalna osoba staje się nie do zniesienia.  Ale cii... bo się znowu nakręcę.

A teraz słowo o jajecznicy. Zazwyczaj jadłam jajecznicę z pomidorami i szczypiorkiem. Kilka dni temu, kiedy robiłam chilli została mi kukurydza, fasola i pomidory w puszce. Wrzuciłam wszystko, bez ładu i składu. Ot, po prostu, byłam głodna. Wymieszałam i... hmm! To było to!

sobota, 19 maja 2012

Chilli sin carne pod chlebkiem kukurydzianym


Kilka miesięcy temu robiłam chilli con carne pod chlebkiem kukurydzianym. To świetna wariacja, podpatrzona w programie Nigelli Lawson. Naprawdę warto spróbować.
Ponieważ dzisiaj zaroi się na blogach od "czili kon karne" i "czili sin karne" postanowiłam połączyć dziwne kombinacje i przygotowałam: wegetariańskie chilli opatulone ukochanym chlebkiem kukurydzianym.

Więcej, niestety nic nie napiszę, ponieważ jestem pod wpływem kolejnych koncertów juwenaliowych, które odbyły się wczoraj.
Uwaga! W przepisie jest dużo ułamków, nie załamujcie się :)

poniedziałek, 14 maja 2012

Meksykański ryż z kurczakiem



Wskazówka numer jeden: jeżeli chcecie, by ryż był czerwony, to dodajcie więcej pomidorów. Moje były troszeczkę za małe, więc ryż wchłonął cały kolorek. na szczęście smak pozostał i choć danie wygląda niezbyt meksykańsko, ale smakuje jakby tak... jakbym mogła to sobie wyobrażać gdybym była Meksykanką :)
W końcu jest limonka, ostra papryka, czerwona fasola. Czego chcieć więcej? Oprócz koloru, oczywiście

sobota, 24 marca 2012

Kolorowa zupa z fasolą


Przeglądając książkę z potrawami inspirowanymi kuchnią serbską trafiłam na zupę fasolową. Nazywała się "kolorową zupą fasolową", ale miała tylko trzy kolory: czarnej, białej i czerwonej fasoli. Dorzucona była odrobina marchwi i seler naciowy. Kiepsko.
Moja  zupa jest naprawdę kolorowa. Składa się z czerwonej fasoli, czerwonej papryki, marchwi i kukurydzy. Do tego mięso, które dodałam ze względu na Najlepszego. No, bo On już tak ma, że krzywi się kiedy nie ma mięcha na talerzu.
Można kabanosy pominąć, nic się strasznego z zupą nie stanie.

Czy muszę dodawać, że jest bardzo prosta?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...