Pokazywanie postów oznaczonych etykietą curry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą curry. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2013

Zielona pasta curry


Jeżeli zrobiliście sos miętowy, musicie dobrze oznakować słoiki! Wyglądają prawie identycznie. A wrzucenie sosu miętowego zamiast pasty curry może mieć dziwne skutki... chociaż, istnieje ryzyko, że nie będzie tak źle :)
Pasta jest spolszczona, nie pachnie od niej żadnym tajskim przepychem. Przede wszystkim nie ma w składzie żadnych liści limonki kaffir, galangalu. Ale to ma swoje plusy — kupicie składniki w każdym większym supermarkecie!

Przepis na 3 słoiki po 100ml:
6 strączków zielonego chilli
6 szalotek
4 limonki
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka suszonej trawy cytrynowej (2 łodyżki świeżej)
2 garście świeżych liści kolendry
1 spory kawałek imbiru (około 5 cm)
1/2 łyżeczki sproszkowanego kuminu
4 łyżki sosu rybnego
6 łyżek oleju rzepakowego
Chilli rozkroić i usunąć nasiona. Czosnek, szalotki i imbir obrać. Liście kolendry umyć i osuszyć na czystej ścierce. Zetrzeć skórkę z 2 limonek, ze wszystkich wycisnąć sok. Wszystko wrzucić do miksera.
Dodać pozostałe składniki i zmiksować na rzadką pastę.
Włożyć do słoików, zapasteryzować.

sobota, 24 sierpnia 2013

Czerwone curry (+ 5 najgłupszych reklam kulinarnych)



Oto jedna z propozycji na to, co zrobić z domowym mleczkiem kokosowym. Czerwone curry — przepiękne, intensywne, aromatyczne. Czy muszę Was dalej zachęcać? :)
Przepis na 4 porcje:

4 piersi z kurczaka
1 łyżka czerwonej pasty curry
1 puszka pomidorów (albo 3–4 pomidory bez skórki, pokrojone)
1 szklanka rosołu
1 średnia cebula
3 małe marchewki
5 łyżek oleju
sól, pieprz i sok z limonki (do smaku)

Mięso pokroić na cienkie paski, marchewkę w krążki, cebulę w piórka.
Olej rozgrzać w woku, usmażyć na nim cebulę, następnie przesmażyć pastę curry. Kiedy pasta zacznie uwalniać aromat, wrzucić pozostałe składniki (oprócz mleczka kokosowego i pomidorów) i dobrze wymieszać. Wlać mleczko, odczekać kilka sekund i dobrze zamieszać. Wrzucić pomidory.
Następnie wlać rosół, gotować przez 30 minut, często mieszać.
Podawać z ryżem, albo chlebkami chapati.

A teraz, 5 najgłupszych reklam związanych z jedzeniem. Kolejność przypadkowa (no, może poza ostatnią).

sobota, 10 sierpnia 2013

Fioletowa fasola w klasycznej wersji (i inne zdziwienia)


Czy wiesz, że?
Węże potrafią nieźle śmigać w rzece. Wielkim zdziwieniem było, kiedy znajomy stwierdził: "no, węże w rzece to nie jest taki rzadki widok".
Cóż, może jestem jeszcze za bardzo miejska, ale gad pod wodą wywołał u mnie szok. Przecież to znaczy, że pływając w czystych, bystrych potokach możemy czołowo zderzyć się z zaskrońcem. Dobrej zabawy :)
Drapieżne ptaki potrafią złapać małego ptaszka w locie. Ba! potrafią zabić nawet całkiem spore zwierzę, jak, na przykład, gruby kot.
A teraz zdziwienie kulinarne! Są purpurowe marchewki, żółte rzodkiewki, niebieskie ziemniaki. Jest też fioletowa fasola szparagowa. Odmiana nazywa się chyba "mamut" albo inny dinozaur. 
Szczerze polecam, bo to najlepsza fasola jaką jadłam. Kupiłam ją tylko dla genialnego, fioletowego koloru (który niestety zmienił się na pospolicie zielony podczas gotowania) i byłam głęboko przekonana, że oddam ją mojej mamie. 
Ale nie! Była genialna, bez łyka i z genialnym, delikatnym smakiem.
Nie chciałam kombinować, więc zrobiłam fasolkę w absolutnie klasycznej wersji — z bułką tartą. Dokoksiłam fasolkę odrobiną curry w proszku, ale, obiecuję, to jedyne udziwnienie.

Składniki na 2 porcje:
500g fasoli
4 łyżki bułki tartej
1/2 łyżeczki przyprawy curry
2 łyżki masła
szczypta soli
Fasolę dokładnie umyć, odkroić niejadalne końcówki i ugotować w słonej wodzie (fasolka powinna być "al dente").
Masło rozgrzać na patelni, usmażyć na nim bułkę tartą, doprawić curry.
Podawać wymieszane z fasolą.

piątek, 31 sierpnia 2012

Słoneczne curry z dynią i marchewką


Moje wakacje jeszcze się nie kończą. A może inaczej: kończą się, ale siedzieć na auli zaczynam w październiku. W każdym razie, jak by tego nie ujmować, poczułam, że wrzesień się zbliża. I, że trzeba się porządnie wziąć do roboty. Dlatego podejrzewam, że będę miała trochę mniej czasu na bloga, komentowanie innych blogów, gotowanie i przeglądanie przepisów. Wybaczycie, prawda?
Już niedługo narobi się tutaj dużo prywaty i w związku z tym podzielę się wami paroma smaczkami o mnie (teraz mogę Wam tylko zdradzić, że w dokumentach nie mam na imię Wiera).
A dzisiaj, na pożegnanie sierpnia słoneczne, bardzo żółte curry z sezonowymi warzywami. Dynia i marchewka!
Co ciekawe, danie wygląda jak muśnięte słońcem, a składniki są, no cóż, mocno przyziemne :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...