Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banan. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 marca 2014

Kopiec kreta (jedzenie... u dentysty)


Rączo podjeżdżam (rowerem, dalej jestem na minusie) pod gabinet dentystyczny i wchodzę do środka. Z szerokim uśmiechem mówię "dzień dobry!", wieszam płaszcz. I, niespodziewanie, odzywa się gruby bas za moimi plecami:
— A co pani taka wesoła? U dentysty jest przecież!
O cholera. Tego się nie spodziewałam. Faktycznie, ząb boli i jestem przekonana, że idę na borowanie. Kuźwa, nie mam pojęcia, dlaczego jestem zadowolona z siebie. Nie wiem, co powiedzieć, więc kłamię:
— Noo... ja tylko na przegląd.
W odpowiedzi pan uśmiecha się smutno.W poczekalni pustki, więc, chcąc nie chcąc, stajemy się jeszcze bardziej na siebie skazani. Rozmawiamy o butach, impregnatach, polityce, w końcu o jedzeniu (no, przecież przed borowaniem żarcie to temat top). Niechcący, w trakcie całkiem przyjemniej rozmowy, wypalam:

niedziela, 10 listopada 2013

Jesienne skarby sułtana

Znacie deser o nazwie "skarby sułtana"? To wersja jesienna, korzystająca z sezonowych produktów.
Uwierzcie, Bridget Jones, gdyby wiedziała jak łatwo robi się taki deser, nie spędzałaby wieczorów płacząc nad miską lodów. Śmietana z owocami to najlepszy pocieszacz.
Przepis na dużą porcję:
200ml śmietany kremówki
1 łyżka cukru pudru
1 banan
1/4 tabliczki czekolady
1 pomarańcza
1/2 laski wanilii
1 łyżeczka mielonych migdałów
Z wanilii wydłubać nasiona. Śmietanę ubić na sztywno, wymieszać delikatnie z cukrem pudrem i ziarnami wanilii. Banany i pomarańcze pokroić na małe kawałki (kilka odłożyć do dekoracji).
Część czekolady posiekać, resztę zetrzeć na wiórki (na zwykłej tarce do jarzy).
Wymieszać śmietanę, owoce i startą czekoladę. Przełożyć krem do miseczki, udekorować pozostałymi owocami i posiekaną czekoladą. Posypać migdałami.
Przepis powstał w ramach akcji 3 po 3. Tematem przewodnim były: banany wanilia, orzechy.
Razem ze mną gotowały: Gin, Martynosia, Mopsik i Siaśka.

sobota, 27 lipca 2013

Lody bananowe z awokado (bez tłuszczu, bez jajek)


O moim zamiłowaniu do nowoczesnych cudeniek, wylansowanych przez głupkowate, kobiece magazyny było już sporo w tamtym roku.
Bezcukrowe rzeczy i Domowy wyrób, to takie miejsca, w których każdy omamiony przez "Cosmopolitan", znajdzie coś dla siebie.
Dzisiaj kolejna porcja mojego kulinarnego zboczenia!
Bananowe lody, idealnie kremowe dzięki awokado. Można do nich dodać wszystko — leśne owoce, miętę, kakao... i jeść ze smakiem.

Składniki na 3–4 porcje:
2 małe banany, pokrojone na 4 części i zamrożone
1/2 dojrzałego awokado
1 łyżka cukru pudru
Banany odstawić na 10 minut (jeżeli jest bardzo gorąco, na krócej). Zmiksować z awokado i cukrem.
Podawać ze świeżymi, kwaśnymi owocami.

Lody powstały w ramach wspólnego gotowania.  Razem ze mną chłodne rzeczy przygotowały: Dobromiła, Lejdi, Maggie, Martynoosia, Mirabelka, Pela i Panna Malwinna.
A przepis dołączam do akcji Peli: "Dla ochłody"

piątek, 1 marca 2013

1# Dieta DASH: mus dyniowo-owsiany z bananem





W poprzednim poście pisałam o tym, że przechodzę na dietę DASH (czyli dietę pomagającą obniżyć ciśnienie). Przez kolejne 6 dni będę dietować i sprawdzę jej skuteczność.
Oczywiście, nie wierzę w cuda. Mam niskie ciśnienie i nie wydaję mi się, żeby dieta zadziałała w tydzień. Jednak, każda zmiana w dożywianiu może nieść ze sobą skutki uboczne.
Mam nadzieję, że nie będę tak rzucała kurwami jak przy diecie bananowej.
Tutaj macie ogólne założenia diety DASH. Chociaż… to nawet nie jest dieta. To raczej zdrowe odżywianie z eliminacją niektórych produktów.
Dobrze się składa, że nawet z nadciśnieniem można jeść gorzką czekoladę (do 3–4 kostek tygodniowo) i niewielkie ilości miodu. Moje śniadania zostały uratowane!
Szczęśliwie, banany też można! Bo mają dużo tajemniczego potasu. Choć nie do końca wiem jak miałoby mi to pomóc (bo o bananach słyszę w kółko, że to rosnący cukier i samo zło).
Ale do rzeczy! Śniadania!

niedziela, 6 stycznia 2013

Projekt "dieta cud". Dzień drugi.





Nie zwariowaliście przypadkiem?! Ja tutaj wstawiam już drugi raz własną paszczę i żadnego komentarza o tym, jaka jestem piękna! Wstydźcie się i poprawcie, bo dzisiaj musi być lepiej.
A teraz, do rzeczy! Odkryłam, dlaczego ta dieta jest skuteczna. Uwierzcie mi, na Europejczyków ona w ogóle nie działa, ale, jeżeli urodzilibyście się w Japonii albo innym kraju Azji na pewno zawiesilibyście na niej oko.
Mnie nic się nie dzieje, ale kiedy Matka Moja zobaczyła jak dużo mleka pochłaniam szybko zapytała: "a nie łatwiej z lewatywą?".
Tak! To jest klucz do sukcesu! Jak wiadomo Azja z mleka i serów nie słynie i dieta oparta na mleku działa ekstra-przeczyszczająco. A banany? Nie dość, że bez nich na takiej głodówce pewnie byłoby ciężko to jeszcze zawierają pektyny, które pomagają przy biegunce. To faktycznie dieta cud! Wyobrażacie sobie? To jak walka dobra ze złem: biegunka i powstrzymywanie biegunki.
Jeżeli chodzi o moje dietowanie, to, oczywiście, nie porzuciłam eksperymentu. Pewnie zrobię to jutro, bo już zaczynam odczuwać mało przyjemne skutki diety. A niezbyt chce mi się wkładać trzy razy więcej energii w koncentrację, bieganie na tramwaj i noszenie książek.
A dzisiaj, mimo, że waga pokazuję tylko ciut mniej niż wczoraj to... bardzo po mnie widać głodówkę. Od razu odbiło się to na wyglądzie twarzy. Mam wystającą żuchwę i noszę okulary, więc teraz, mocno umalowana (bo oczy podkrążone, cera szara) i z zapadniętymi policzkami wyglądam po prostu jak suka. Aż dziw, że mojej SU-KO-WA-TOŚ-CI nie zauważyłam rok temu. Teraz przynajmniej wiem, dlaczego wszyscy myśleli, że jestem zła.
Na koniec, zdradzę Wam, że jestem na tak idiotycznej diecie, bo chciałam poczuć jak to jest. Nigdy nie byłam na diecie, a moja niska waga oraz brak apetytu wynikał tylko i wyłącznie z bezsenności. Teraz, świadomie i na trzeźwy umysł wiem jak to jesti, muszę przyznać, anorektyczki to niezłe idiotki. Nie wyobrażam sobie, co trzeba mieć w głowie, żeby na serio się tak kretyńsko odchudzać. W dodatku z pełną powagą i bez kontroli.

sobota, 5 stycznia 2013

Projekt "dieta cud". Dzień pierwszy.




Banany i mleko już mi w ogóle nie wchodzą i prawdopodobnie jutro wyrzygam wszystko jeśli wepchnę w siebie nową szklankę mleka
Dietę zaczęłam od wyprawy do sklepu. Rano zawsze jem śniadanie, więc dzisiaj, kiedy nie miałam żadnych produktów, które mogę jeść, poszłam z kretyńskim wyrazem twarzy, zgięta w pół do sklepu, wrzuciłam kiść bananów, poprosiłam o mleko i szybko zmyłam się do domu. Od wejścia rzuciłam owoce na stół i zrobiłam sobie śniadanie. Taa... śniadanie niby, a tutaj brak chleba, płatków, mąki. Kurwa. Postanowiłam nie myśleć o tym, bo reszta posiłków nie jest dla mnie zbyt ważna i byłam przekonana, że zapomnę szybko o brakach w odżywianiu (co się oczywiście nie stało, bo jak, kurwa mać, zapomnieć o tym, że jest się niedożywionym?!).
Przyznaję, że dieta najbardziej ucieszyła fretkę, która oddałaby pewnie cały swój tygodniowy zapas żarcia za banany, mleko i ogórki. I wyszło na to, że nie dość, że jem głodowe porcje to jeszcze muszę się dzielić ze zwierzakiem. Co za życie...
Żeby wszystko było jak należy wprowadziłam kilka ulepszeń do diety. Po pierwsze, nie mam zamiaru zdychać na diecie bez zębów, więc mleko jest pełnotłuste. Będzie więcej witamin.
Po drugie: jak powszechnie wiadomo Japończycy nie używają przypraw (no może poza jakimś octem i syropem sojowym), więc moje banany są przyprawiane wszystkimi przyprawami oprócz soli i cukru. Ostatni punkt to... brak wody. Nie będę piła zimnej w czasie zimy, więc piję herbatę i zioła.
Do rzeczy!
Postanowiłam się zagłębić w temat diety bananowej... wiecie, że to nie jest dieta odchudzająca, ale "oczyszczająca"? Oczyścić to może nerka albo wątroba, ale nie banany z mlekiem. Nie bądźcie, do cholery, naiwni, nie ma czegoś takiego jak oczyszczenie organizmu. Możecie przestać pić alkohol i wątrobę sobie ziołami regenerować.
Więcej! Taki sposób odżywiania się ma być odpowiedni dla osób z problemami żołądkowymi. No tak, już widzę jak ludzie, którzy mają dziury w przewodzie pokarmowym głodują i piją mleko (mleko!).
Zostały mi jeszcze dwa dni diety wysoce monotematycznej, więc… wielkim problemem jest urozmaicenie posiłków. Staram się jak mogę, ale moje dzisiejsze śniadanie to banan zmiksowany z mlekiem, na obiad banan pokrojony popijany szklanką mleka, a kolacja — banan pieczony z cynamonem i mleko.
Chciałabym jutro zjeść coś ciepłego na obiad. Macie jakieś pomysły?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...