Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzechy. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 kwietnia 2014

Masło orzechowe (feministka = wstyd?)


Kiedy mówię o sobie „feministka" ludzie patrzą na mnie jak na prawdziwego kosmitę. Niektórzy ze stoickim spokojem mówią: „brak ci chłopa”. Znajomi przepuszczają mnie w drzwiach i z radością stwierdzają: „no, dzisiaj cię zdyskryminowałem".
A są jeszcze osoby, które zarzucają mi chęć bycia na czasie (sic!) No, bo jak ja chcę być feministką, jak prowadzę bloga kulinarnego, sprzątam w domu (i jeszcze zadowolona jestem!) i w ogóle jestem czasami kobieca do porzygu?! Robię z siebie darmowy sprzęt AGD i jeszcze śmiem nazywać się feministką!

piątek, 7 czerwca 2013

Crumble brzoskwiniowe z czekoladą (+pytania i fretki w cynamonie)



Jak ludzie trafiają na twojego bloga?
Zazwyczaj szukają w googlach zwykłe "pudding, piernik, przepisy z czekoladą".
Ale moje kilkumiesięczne podbijanie internetów nauczyło mnie, że nic nie powinno dziwić.
Po jakich hasłach ludzie trafiali na mój blog?

"Fretka cynamon" – wiem, że są fretki cynamonowe (które, tak po prawdzie, są brązowe). Ale początkowo myślałam, że ktoś chce doprawić mięso fretki cynamonem. Szczególnie, kiedy zobaczyłam hasło "fretka z cynamonem".
"Blog ze złym jedzeniem" – albo, "kiepskie jedzenie". Przejrzałam i, serio, mój blog wyświetla się na dalekich stronach. Okrutne :)
"Dieta w 3 dni" – pisałam o tym raz. i raczej nie wychwalałam tej diety. Dlatego szczególnie jest mi smutno, że ktoś może moją dietę biegunkową może wziąć na poważne.
Kiedyś zauważyłam też "jem tylko banany". Gratuluję diety!
"Bimber z ryżu" – ah, pijacy...
Jak można było się spodziewać, niektórzy trafiają tutaj wpisując "blog z cyckami". :)
Ale to nie wszystko. Na bloga można trafić będąc podlinkowanym. Oprócz wspólnego pieczenia, polecania blogów na swoich stronach są jeszcze różne zabawy, konkursy i inne pierdółki. a tym razem zostałam, razem z kilkoma innymi osobami, "wytypowana". Przez Lunę.
Na pytania odpowiadam po przepisie, bo wydaję mi się, że będzie nudno. w końcu wiecie o mnie już wszystko...
A teraz crumble z brzoskwiniami, czyli deser, nad którym myślałam o wyszukiwarkach internetowych. Jest klasyczny i naprawdę pyszny!


sobota, 9 marca 2013

4# Dzieciństwo w soboty: Orzechy z rozmarynem (i desery w diecie DASH)


Chciałam pisać przez cały tydzień o diecie, na której wciąż jestem. Niestety, referaty i referaciki przytłoczyły mnie tak bardzo, że nie miałam czasu na nic innego.
Swoją drogą, nie potrafię mówić do kilkunastu osób. Strasznie stresująca sytuacja, więc wolałam popłakać sobie w kąciku niż wypisywać jakieś pierdy na blogu. 

Dzisiaj koniec diety DASH. Wyniki? Ciśnienie nie spadło, wręcz podskoczyło, bo mnie dzisiaj szlag trafia.
Przez cały tydzień wrzucałam do żołądka mniej cukru, soli i zrezygnowałam kilka razy z wieczornego piwa. Czułam się zdrowo i nie głodowałam. O nie! Mogłam jeść śniadanie, obiad, kolacje... przekąski i deserki! Tak, bo ludzie z wysokim ciśnieniem też mogą takie rzeczy jeść!
A teraz: dlaczego orzechy kojarzą mi się z dzieciństwem? To może mała historyjka:
W moim miasteczku od maja do września odbywają się różne festyny. Czasem "Dni miasta", czasem żniwa, majówki, dożynki... Dla dorosłych to tanie gwiazdki, tańczące na scenie gimnazjalistki, śpiewające panie z MOKu.
A wieczorem tatusiowie (a mnie kuzyni albo sąsiedzi) zabierali na "poważniejszą" muzykę. Oni pili piwo, a ja? Ja szalałam pod sceną, później siadałam i wcinałam różne orzeszki: w cieście, prażone z miodem oraz... z ziołami!

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Ciastka orzechowe z czekoladą + zaskakujące podsumowanie diety

 

Dzisiaj będzie krótko, bo nie mam sił zbyt długo pisać. 
Skończyłam najgłupszą dietę, jaką wydał świat. Dietę bananową można opisać w 3 słowach: banany, mleko i leki (bo łeb napieprza tak, że trzeba mieć zapas ibuprofenu).
Jak już uzgodniliśmy w poprzednim poście, dieta wymyślona na potrzeby japońskiej biegunki nie zadziała na głupią, mleczną Europejkę. Niestety, jestem jak dzidziuś i mam niezwykle aktywny enzym, który trawi laktozę. Po takiej terapii mam to już sprawdzone na 100%. W dodatku sama dziwię się, że nie tryskam mlekiem z piersi, uszu, nosa i innych dziur mojego ciała.
Wyniki projektu strasznie mnie zaskoczyły. Na wadze nie ruszyłam ani o kilogram, a w centymetrach... zmniejszył mi się tylko brzuch. Podejrzewam, że to przez skurczony żołądek, który oddał trochę miejsca innym flakom. Minus 2cm w brzuchu, więc szału nie ma. Biust mam dokładnie taki jak miałam, biodra też, a posiadanie bandziocha o obwodzie 65cm zamiast 67 jest po prostu nieopłacalne. 
Oczywiście, moje badania krwi nie zmieniły się. Jedyne, co jest w nich niepokojące to zbyt niski poziom cholesterolu. Ale tak podobno już jest przy głodówkach.
Teraz czekam na niesamowity efekt jojo :)


niedziela, 25 listopada 2012

Krem orzechowo-czekoladowy (bez masła)


Przyznaję, jestem skąpa i nie kupuję takich pierdół jak nutella, masło orzechowe, gotowana kukurydza w folii, obrane ziemniaki... To jest cholernie drogie!
To pierwszy, bardzo prymitywny powód. Drugim jest namiętne czytanie etykietek. Po jaką cholerę w maśle orzechowym znajduje się "tłuszcz roślinny utwardzony"?! Albo laktoza i lecytyna sojowa w nutelli?! 
Też macie taki problem? Stoicie i wybieracie kilka minut jedną rzecz, bo musi mieć jak najlepszy skład? W moim przypadku to prawie natręctwo.
I właśnie dlatego, ze skąpstwa i nerwicy, powstała moja pierwsza domowa, bezmasłowa, absolutnie zdrowa "nutella".

sobota, 17 listopada 2012

Pierś kurczaka z masłem orzechowym


Uwielbiam masło orzechowe! Szczerze mówiąc dzięki waszym blogom, bo kiedyś nawet nie sięgnęłabym po nie w sklepie.
A Wam? Z czym najlepiej smakuje masło orzechowe? łączyłam już z bananami, czekoladą, jabłkami i brzoskwiniami. No i z kurczakiem. Brzmi strasznie, prawda? 
Kilka razy widziałam i czytałam o takim połączeniu.
Postanowiłam spróbować! Tym razem z innymi. A oto efekt: pieczona pierś z kurczaka w orientalnej marynacie podana z pastą orzechową.
Współgotujący! Bartoldzik, Dobromiła, Kabka, Lejdi, Maggie, Mirabelka, MopsikSiaśka, baczność! Do orzechów marsz!

wtorek, 27 marca 2012

Kiedy byłam mała: orzeszki w miodzie z chilli


Kiedy byłam mała odkryłam, że słońce świeci na wschodzie rano, na południu w południe, a wieczorem — na zachodzie. Byłam święcie przekonana, że o 24:00 "Gwiazda dnia" oświetla mój pokój (jego okna wychodziły na północ).
Niestety, mama kładła mnie spać po dobranocce. Nigdy, mimo najszczerszych chęci nie wytrzymywałam do dwunastej. I wiem, że zasypiałam przed 24! W pierwszej klasie dostałam  od sąsiada podświetlany budzik
i mogłam do woli sprawdzać godzinę. Najpóźniej zasnęłam wtedy około 22.  A i to stanowiło niemałe wyzwanie :).
O tym, że nigdy nie oślepi mnie blask północnego słońca dowiedziałam się dopiero pod koniec podstawówki, kiedy poszłam z mamą na pasterkę. Szczerze mówiąc, przeżyłam większy szok niż wtedy, gdy dowiedziałam się jak powstają dzieci.

Kiedy byłam mała chodziłam na różnego rodzaju festyny: dni miasta, dni wsi, dni szkoły, festyn z okazji dnia dziecka itd... Zajadałam się wtedy różnymi orzechami. A to w miodzie, a to w karmelu, a to w panierce. Ja jadłam orzechy, panowie pili piwo, a dzieci w wieku przedszkolnym dbały o kondycje  swoich mam: wrzeszczały, uciekały i gubiły się. Nic to! Wszystko można było znieść dla festynowych orzeszków.

czwartek, 16 lutego 2012

Zupa brokułowa z sosem serowym (i orzechami!)





Brokuły polane sosem serowym? Ta zupa to obiadowa wersja tego "eleganckiego" dania.
Zrobione po to, by podnieść się na duchu. By stanąć przed lustrem i powiedzieć "tak, potrafię gotować".
Żartowałam. Tak naprawdę to zupa na życzenie chłopaka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...