Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieciństwo w soboty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieciństwo w soboty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2013

5# Dzieciństwo w soboty: Pascha (bez pieczenia)



Dziękuje wszystkim, którzy po ostatniej opowieści pytali się z troską o moją chorobę. Pragnę Was poinformować, że poradnia zdrowia psychicznego nie jest równoznaczna ze szpitalem psychiatrycznym.
Pascha! Bez gotowania, bez pieczenia. No i bez jajek.
W moim domu zawsze robiło się pieczoną wielkanocną paschę, ale ta jest ekspresowa, mało wymagająca i pyszna. Broni się sama!
I jest wspomnieniem jednym, wielkim wspomnieniem z wielkanocnego stołu... mojego chłopaka. U mnie na Wielkanoc pascha nie wjeżdżała nigdy (zawsze były babki i drożdżowce). Za to królowały inne, mniej słodkie i równie pyszne potrawy: pasztet z królika, jajka faszerowane, potrawy z białej kiełbasy i domowe chleby.
Taką paschę pokochałam rok temu i zostanie moją tradycją. 

Składniki na miskę o średnicy20cm
100g miękkiego masła
750g twarogu
100ml mleka 2%
5 łyżek cukru pudru*
100g ulubionych bakalii (orzechy włoskie, posiekane migdały, rodzynki, suszone morele,  skórka pomarańczy albo cytryny

Ser zemleć 3 razy, odłożyć 250g, do reszty  dodać masło, zmiksować, powoli wlać mleko (tak, żeby otrzymać konsystencję zwartego sernika) ciągle miksując. 
Twaróg dosłodzić i miksować na średnich obrotach przez 5 minut. Jeżeli masa jest za rzadka dodać pozostały twaróg (cały lub jego część). 
Dodać bakalie i delikatnie wymieszać.
Miskę wyłożyć bawełnianą ściereczką i przełożyć do niej twaróg. Włożyć do lodówki na noc.
Po tym czasie wyjąć ostrożnie z formy na talerz i udekorować owocami i rozpuszczoną czekoladą.
*Można dodać więcej, do smaku 

P S (z 29. 03. 2013) Robiłam dzisiaj paschę i stwierdziłam, że warto mieć trochę więcej twarogu w zapasie.
Dlatego do składników wpisałam 750g i delikatnie zmieniłam przepis.


 
Przepis leci do akcji "Wielkanocne smaki" prowadzonej przez Mirabelkę

Wielkanocne Smaki III

sobota, 9 marca 2013

4# Dzieciństwo w soboty: Orzechy z rozmarynem (i desery w diecie DASH)


Chciałam pisać przez cały tydzień o diecie, na której wciąż jestem. Niestety, referaty i referaciki przytłoczyły mnie tak bardzo, że nie miałam czasu na nic innego.
Swoją drogą, nie potrafię mówić do kilkunastu osób. Strasznie stresująca sytuacja, więc wolałam popłakać sobie w kąciku niż wypisywać jakieś pierdy na blogu. 

Dzisiaj koniec diety DASH. Wyniki? Ciśnienie nie spadło, wręcz podskoczyło, bo mnie dzisiaj szlag trafia.
Przez cały tydzień wrzucałam do żołądka mniej cukru, soli i zrezygnowałam kilka razy z wieczornego piwa. Czułam się zdrowo i nie głodowałam. O nie! Mogłam jeść śniadanie, obiad, kolacje... przekąski i deserki! Tak, bo ludzie z wysokim ciśnieniem też mogą takie rzeczy jeść!
A teraz: dlaczego orzechy kojarzą mi się z dzieciństwem? To może mała historyjka:
W moim miasteczku od maja do września odbywają się różne festyny. Czasem "Dni miasta", czasem żniwa, majówki, dożynki... Dla dorosłych to tanie gwiazdki, tańczące na scenie gimnazjalistki, śpiewające panie z MOKu.
A wieczorem tatusiowie (a mnie kuzyni albo sąsiedzi) zabierali na "poważniejszą" muzykę. Oni pili piwo, a ja? Ja szalałam pod sceną, później siadałam i wcinałam różne orzeszki: w cieście, prażone z miodem oraz... z ziołami!

niedziela, 24 lutego 2013

3# Dzieciństwo w soboty: domowa gotowana szynka




Teraz dzieciństwo w soboty, czyli seria, która w tym tym tygodniu pojawia się w sobotnią  niedzielę. Zapraszam!

Jedna z moich babć miała obsesję na punkcie zdrowego jedzenia, druga — jadła „na ostro”, czyli na słono. Codziennie robiła różne wersje jedzenia. Dla siebie z większą ilością soli i dla reszty rodziny.
W kuchni babci Leokadii (bo to o niej będzie cały post). Południe zaczynało pytania "co zrobimy na obiad?", a przez następną godzinę wszyscy kłócili się o obiad dzisiejszy, jutrzejszy i ten, który będzie za tydzień.
Babcia bardzo dobrze gotowała (oczywiście, jeżeli nie zapominała o nieprzesalaniu) niestety, wyciągnięcie od niej przepisu graniczyło z cudem. 
Z kuchni nas wywalała, bo denerwowało ją jak dzieci się kręciły, kiedy musiała być skupiona. a jeżeli ktokolwiek zapytał ją o przepis, odpowiedzi były dwie: na oko, albo normalnie (i tu zaczynał się prosty opis dania, w którym pomijała wszystkie najważniejsze szczegóły, bo uznawała je za oczywiste).
Kiedy miała niezwykle dobry humor robiła nam różne domowe rzeczy: majonez, masło, twaróg i... szynkę! Tak, właśnie szynkę :)
To jest właśnie sekret smaku z mojego dzieciństwa. Mnóstwo rzeczy, które nigdy nie były zapisane i trzeba je odtwarzać. Sporo czasu zajmuje taka rekonstrukcja.
Ale szynkę w końcu wykombinowałam. I jest genialna!

sobota, 16 lutego 2013

2# Dzieciństwo w soboty: kakao



Poprzednio też pisałam o mojej babci ze strony ojca. Oprócz ziółek, grzybka kefirowego i innych naturalnych terapii miała jeszcze jeden nałóg... katolicyzm. Tak, było mocno wierząca, ale niezbyt ortodoksyjna.
Pamiętam jak w październiku brała mnie do swojego domu i odprawiała różaniec. To był chyba jakiś miesiąc Maryjny, albo coś w tym stylu. Wieczór w wieczór przychodziłam do niej i robiłyśmy to samo: ona wyjmowała różańce i zapalała świeczki. Czytała jakieś tajemnice Jana Pawła II, a później mamrotałyśmy modlitwy bez końca.
Czasami spałam (a zazwyczaj spałyśmy, bo ja i siostra) w domu babci. Włączała Radio Maryja, modliła się tuż przed snem i zostawiała na całą noc. To dopiero było straszne! Wieczorem opowiadałyśmy sobie z siostrą historie o duchach, a kiedy obudziłyśmy się w nocy... słyszałyśmy śpiewy duchów. o niebiosach, piekle, nieśmiertelnych duszach, winie i innych takich rzeczach :)
Nagrodą za baardzo długą godzinę różańcową (albo upiorną noc) było kakao. Najlepsze kakao na świecie! Zawsze na tłustym mleku, chyba też ze śmietanką i dużą ilością kakao. a do każdej filiżanki babcia wrzucała kilka kostek czekolady i szczyptę cynamonu. Pycha!
Przepis na porcję:
1 niepełna filiżanka pełnotłustego mleka
1–2 łyżeczki niesłodzonego kakao
2–3 kostki czekolady*
szczypta cynamonu
1 łyżeczka delikatnego miodu
Mleko zagotować na niewielkim ogniu. Tylko pilnować, bo szybko kipi!
Kakao i cynamon wsypać do szklanki i rozrobić z niewielką ilością wody (maksymalnie 2 łyżki wody).
Kiedy mleko się zagotuje, zdjąć z ognia i wlać do niego kakao. Przelać kakao do filiżanki i wrzucić do niej kostki czekolady. Będzie się powoli rozpuszczała :)
Kiedy kakao nie będzie bardzo gorące posłodzić miodem.
* Teraz zrobiłam z gorzką, ale w dzieciństwie była mleczna.

sobota, 9 lutego 2013

1# Dzieciństwo w soboty: domowe masło





Ostatnio z sentymentem spoglądam na smaki dzieciństwa. Próbuję się przekonać nawet do kalafiora, który był moim najgorszym wrogiem :)
Postanowiłam stworzyć bardzo sentymentalną serię. Co sobotę chciałabym pokazać Wam jak, od kuchni, wyglądało moje dzieciństwo. Wrócimy razem do krainy szczęśliwości?
W moim domu jadło się raczej margarynę, bo łatwiej było ją rozsmarować. Ja smarowałam sobie kanapki serkiem.
Ale pamiętam, że u babci na śniadanie jadłyśmy z siostrą chleb z masłem i dżemem truskawkowym. Oprócz kanapek jadłyśmy też omlet biszkoptowy na wodzie.
Naprawdę, moja babcia była zwariowaną osobą. Lubiła zdrowo się odżywiać i była w stanie uwierzyć we wszystkie specjały zielarzy. Kiedy miałam osiem lat w głowie zawrócił jej "grzybek".
Gotowało się taką ususzoną pleśń w mleku i wypijało. Podobno miało to jakieś niesamowite właściwości i mnóstwo witamin.
Po kilku latach dowiedziałam się, że to był zwykły kefir.
A, wracając do masła. Nawet nie domyślacie się jak prosto można je zrobić!

Przepis na 200g masła i trochę maślanki:
400ml śmietany 36%
opcjonalnie przyprawy: u mnie sól i pieprz
Śmietanę wlać do miksera i miksować aż zrobią się w niej grudki. Mnie zajęło to około 10 minut z kilkoma przerwami (żeby mikser się nie przegrzał).
Kiedy śmietana porządnie się zgrudkuje, odcedzić przez szmatkę, dodać przyprawy do masła i mocno wycisnąć. Możecie zagnieść ładny kształt, ale masło szybko się topi. Mnie się nie udało.
Pamiętajcie, żeby odcedzać masło do garnka. Ta woda, która zostaje to maślanka :)


Przepis leci oczywiście do "Domowego wyrobu" (akcję prowadzi autorka tych przepisów)
i do "Smaków dzieciństwa" (prowadzi autorka tego bloga)
Domowy Wyrób
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...