Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiwi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiwi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 kwietnia 2014

1. Śniadanie na chudnięcie

Zmieniam profil mojego bloga.
Czas zmienić swoje podejście do siebie i życia.
Czas zejść z kilogramów. Ważę 47 kg i jestem permanentnym grubasem.
Inspiruje mnie zdrowy tryb życia, więc dlaczego tego nie pokazać?
Od dzisiaj jem roztropnie — dobre śniadanie i mały obiad.
Zaczynam biegać.
Zaczynam od nowa.
No i za mało komciów było pod poprzednim wpisem. Kończę z przeklinaniem i zdaniami złożonymi.
Na nowy początek: placki twarogowe à la ricotta hot cakes.
Przepis na porcję:
200 g półtłustego twarogu
100 ml mleka
3 łyżki mąki (czubate!)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 jajko
szczypta cukru i cynamonu
łyżka roztopionego masła
Twaróg przecisnąć przez praskę (albo zmielić w maszynce do mielenia mięsa) trzy razy. Do sera dodać mleko, masło i jajko. Dokładnie wymieszać.
Do masy przesiać mąkę, proszek i cynamon. Wsypać cukier, dokładnie wymieszać. Odstawić ciasto na 10 minut.
Po tym czasie smażyć małe placki (ja smażyłam na suchej, teflonowej patelni). Przełożyć je, kiedy na powierzchni będą bąbelki. Na drugiej stronie smażyć kilka sekund.
Podawać z owocami i sosem (u mnie kiwi i syrop żurawinowy).

sobota, 4 maja 2013

Kasza gryczana z owocami (dlaczego kocham blogerów?)


W poprzednim poście trochę sobie pohejtowaliśmy, więc teraz czas na wyrównanie nastroju!
Pamiętajcie! Jak nie skomentujecie teraz, to będziecie bardzo, bardzo złymi ludźmi.
Zdjęcia. Potrawy podane bardzo ładnie, na pięknych tackach, stołkach, talerzach... Nie dajcie się! Tak naprawdę wielu blogerów robi zdjęcia na podłodze. Niektórzy zamiast talerzy wykorzystują dziwne rzeczy (jak podstawki na świeczki). Kiedyś czytałam nawet o tym, że blogerka zamiast patery używa... odwróconej formy do pieczenia.
Robienie pięknych zdjęć często wygląda okropnie :)
Dlatego nie warto się załamywać. Ja też się nie załamuję i ćwiczę! Kiedyś będę robić lepsze zdjęcia.
Podawanie potraw. Zanim odkryłam blogi kulinarne, większość moich potraw wyglądała okropnie. Moja droga kulinarna była bardzo typowa: kiedy znudziły mi się mrożone dania, zaczęłam smażyć ryż z kurczakiem i warzywami. Dopiero później przyszło coś nowego. Takie jednogarnkowe (a raczej jednopatelniowe) rzeczy wyglądały jak wymiociny.
Zaczęłam przeglądać blogi i w końcu nauczyłam się ładnie podawać dania.
Przepisy. Ostatnio widziałam dżem z boczku. Był wytrawny, ale i tak zadziwiał. Oprócz tego: czekolada z chilli, z burakiem, z pomidorem, ze szpinakiem...
Kiedyś widziałam ciasto czekoladowe z kiszoną kapustą! A sama zrobiłam zupę szpinakową z kiwi.
Wasza wyobraźnia mnie zadziwia.
Opisywanie restauracji. Niestety, bardzo nie lubię jeść publicznie. Nie znoszę napompowanych restauracji, w których kelnerzy robią sobie podśmiechujki, kiedy klient źle podniesie widelec. Cóż, jestem niewychowana, a w domu nie miałam zbyt dużego wyboru w sztućcach. Teraz niby wiem, co i jak, ale jedzenie "restauracyjne" nie wychodzi mi naturalnie.  
Wychodzenie do restauracji to dla mnie prawdziwa wojenna wyprawa. Wybieram lokal wcześniej i, koniecznie, sprawdzam na blogach jak go piszą.
Tak, drodzy restauratorzy! Warto być miłym dla każdego, bo niektórzy czytają blogi, które teoretycznie nie mają fanów.
Spotkania. Wiedzcie jedno! Blogerzy kulinarni zawsze dopisują. Na każdym spotkaniu z blogerami, w większości przyleźli ci, którzy gotowali.
I mimo obgadywania osoby, która właśnie wyszła. Mimo tradycyjnego jechania po jednej blogerce i licytowania się "o wejścia na bloga", to... naprawdę jest miło.
Da się porozmawiać o wszystkim: jedzenie, podróże, książki, matematyka, pogoda.
I to, wbrew pozorom jest najważniejszy punkt. Bo blogerzy "niebranżowi" rozmawiali tylko o tym "jak zwiększyć oglądalność bloga". Ewentualnie przychodzili razem i mędzili sobie o przyjaciołach z pracy.
Przy kulinarnych naprawdę można się odprężyć :)

środa, 19 grudnia 2012

Mężczyzno! Ubij jajka! Czas na omlet z bananem i kiwi.



Są takie chwile, które powinien (chcąc nie chcąc) przeżyć każdy mężczyzna. Jedną z nich jest budzenie się po imprezie. Kiedy już zwrócicie wczorajszą noc i poradzicie sobie ze wstawaniem... weźcie się za śniadanie!
Ja wiem, wiem, nie możecie nic przełknąć. Ale zmuście się, poproście swoją żonę, matkę, sukę, papugę, żeby zrobiły śniadanie. I podsuńcie im ten przepis.
A dlaczego? Bo omlet jest zrobiony z samych białek. A białka pomagają odnowić mózg, który "po" zawsze jest troszeczkę rozmiękczony. Poza tym omlet jest też dobrze docukrzony. A przecież, od zarania dziejów wujek Mieszek powtarzał, że na kaca najlepsza jest cukrowa glaca.
Każdy to wie. Polecam wypróbować!
A na koniec... Liebster. Wyróżnienie, które czeka na mnie już kawał czasu. Odpytywali mnie Aneta i Wojciech :)
Zgodnie z klimatem posta będzie o wódce, imprezowaniu i o tym, dlaczego upijam się w każdy weekend.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Owocowe caprese na grzance


Jakiś czas temu zachwycałam się połączeniem kiwi i mozzarelli. Teraz, z nieskrywaną radością muszę przyznać, że mozzarella z owocami to niesamowite połączenie.
Caprese podane na grzance na pewno zaspokoi poranny głód, poza tym wygląda pięknie. Zaskoczycie tym siebie, gości i swoje zwierzęta. Mnie udało się zdziwić nawet Fretkę ;)

Składniki na porcję:
2 kromki chleba
1/2 kulki mozzarelli (wielkości pięści)
kilka truskawek
1/2 kiwi
1/2 kaki (inne nazwy: hurma, hebanek, persymona)
pieprz, oliwa extra virgin
Chleb opiec (w piekarniku lub opiekaczu), ser i owoce pokroić w plastry. 
Na kromkach rozłożyć kolejno plastry sera i owoce. polać kanapki oliwą i posypać pieprzem.

środa, 2 maja 2012

Polenta z kokosem i bananem

U Emmy widziałam kaszę kukurydzianą w wersji śniadaniowej. Ona nie jadła jej na wytrawnie, ja — na słodko. Postanowiłam zrobić sobie taką z kokosem, bananami i kiwi.
Lubię kaszę kukurydzianą w formie "mamałygi", ale zdecydowanie, moją faworytką jest odgrzewana, twarda "polenta". Postanowiłam zrobić ją po swojemu.
Kaszę z mlekiem i kokosem ugotowałam wieczorem, zostawiłam w lodówce a rano ją odgrzałam. Dodałam banana i kiwi. Jest więc trochę ciężkostrawna dlatego nie polecam jeść na deser, w środku dnia, ale raczej na śniadanie.

Składniki na jeden brzuszek:

25g kaszy kukurydzianej
20g mąki kukurydzianej
1–2 łyżki wiórków kokosowych
1/2 łyżeczki cukru wanilinowego
3/4 szklanki mleka
1/2 banana
1 kiwi
1 łyżka masła

Wiórki wymieszać z mlekiem i wstawić do lodówki na 2 godziny. Kaszę kukurydzianą wymieszać z mąką. Mleko z kokosem i cukrem doprowadzić do wrzenia, dodać mąkę z kaszą i gotować 10 minut (cały czas mieszając!) Wyłożyć polentę w małym, okrągłym naczyniu i wstawić do lodówki na noc.

Rano wyjąć z lodówki, pokroić na trójkąty. Banana pokroić w plasterki a kiwi w drobne części. Rozgrzać na średniej patelni łyżkę masła i smażyć na niej polentę. Na tej samej patelni smażyć przez kilka minut banana. Mamałygę udekorować bananem z patelni i cząstkami kiwi.

Można także podawać ją na zimno. Jest wtedy idealna na takie upały jakie panują teraz :)

wtorek, 20 marca 2012

Zielona szpinakowa z kiwi


Wymyśliłam, że dodam kiwi do całkiem tradycyjnego kremu szpinakowego. Dodałam je drżącą ręką, bo wszyscy, którym o tym opowiadałam krzywili się z niesmakiem, albo zdziwieniem. Zupa wyszła zaskakująco smaczna — łagodny szpinak, lekki posmak kiwi i słodko-ostry kurczak.
I, wstyd się przyznać, zupełnie zapomniałam, że Najlepszy nie znosi kiwi. Ale zjadł, stwierdził, że "dobre", więc odetchnęłam z ulgą :). 

Zielone zupy przygotowałam razem z: Dobromiłą, Lejdi, Maggie, Michałem, Mirabelką, Mopsikiem, Panną Malwinną i Pelą.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...